Koniec roku to czas, który zachęca do podsumowań, wyciągania wniosków i skłania do podejmowania tak zwanych postanowień noworocznych. Osobiście uważam, że momenty samorefleksji powinny pojawiać się częściej, szczególnie w życiu zawodowym, jednak podsumowując rok, chcę podzielić się refleksją na temat zaufania w życiu zawodowym.

Spotykam się z osobami, które pracują zespołowo, często sami zarządzają dużą grupą współpracowników, i bez względu na okoliczność czy branżę, słyszę, że „mam problem – nie ufam tej osobie”, „nie wiem, co zrobić, nie ufam jej”. Temat zaufania przewijał się w różnych jego aspektach w tym roku ze szczególną intensywnością, zarówno w procesach rekrutacji – doboru osoby do organizacji czy poleceniu osoby w procesie rekrutacyjnym, także przy okazji decydowania o zmianie zespołu wewnątrz organizacji, w procesach oceny związanej z awansem oraz wielu innych procesach zarządzania zespołem i realizacją wspólnego celu. Zaufanie wiąże się zatem w bezpośredni sposób z możliwością współpracy oraz jest synonimem gwarancji powodzenia danego przedsięwzięcia, realizacji celu, rozwoju. Zajmę się kiedyś tym tematem w bardziej precyzyjny sposób. Opracowania na temat mierzenia kapitału społecznego wskazują, że trudno jest badać zjawiska silnie uzależnione od kontekstu. Jakakolwiek jednak jest i na co wskazuje nauka, słowo „zaufanie” w moim odczuciu jest nadużywane w życiu zawodowym. Zaufanie bowiem jest podstawą i cementem w relacjach międzyludzkich, jednak w miejscu pracy elementem podstawowym jest przekonanie, że można polegać na osobie. Polegać na drugiej osobie oznacza, że poprzez wiedzę merytoryczną, fachowość, doświadczenie, życzliwość oraz nastawienie do wspólnego działania, osoba ta jest gwarantem jakości realizacji danego zadania. Dopiero później w dalszych fazach współpracy, może, choć nie musi, pojawić się zaufanie. Osobiście rekomenduję wprowadzić w użycie stosowanie określenia „polegać” lub „zdać się” w miejsce „ufać” i rozgraniczyć te dwa słowa. Być może będzie dzięki temu łatwiej współpracować i funkcjonować w grupie. Zaufanie bowiem uważam jest słowem nacechowanym osobistymi emocjami i przeżyciami w znacznym stopniu, natomiast przekonanie, że można na kimś polegać bazuje bardziej na mierzalnych elementach, faktach oraz obserwacjach, które w jednoznaczny sposób budują zaufanie.

Zachęcam w ramach postanowień noworocznych do częstszego wglądu w siebie oraz budowanie relacji w oparciu o przeświadczenie, że można polegać na sobie wzajemnie. Zaufanie jest u mnie zarezerwowane na obszary życia prywatnego, co i innym rekomenduje.